A A AAktualnościkomentarze (0)

Przeniesienie numeru telefonu z Plusa do Orange trwało trzy miesiące zamiast trzech dni

Salon Orange w słupskim markecie Kaufland

Salon Orange w słupskim markecie Kaufland

Słupszczanin przez ponad trzy miesiące czekał na przeniesienie swojego numeru telefonu, mimo że procedura powinna trwać kilka dni.

Pod koniec kwietnia br. Mariusz Szczepaniak ze Słupska postanowił zerwać umowę z telefonią komórkową Plus i przenieść swój dotychczasowy numer do firmy Orange. – Zależało mi na tym, ponieważ numer jest bardzo łatwy do zapamiętania – mówi Mariusz Szczepaniak. – Nowy, który bym dostał, byłby pewnie trudniejszy.

Słupszczanin udał się więc do salonu Orange w hipermarkecie Kaufland, by podpisać nową umowę. – Wybrałem ofertę na 30 miesięcy z abonamentem z 75 złotych. W warunkach umowy było też zawarte przeniesienie nowego numeru, które miało trwać do trzech dni – dodaje czytelnik.

Chociaż pan Mariusz cierpliwie czekał na przeniesienie numeru do końca maja, cały czas oficjalnie był klientem Plusa.

– W czerwcu ponownie poszedłem do salonu Orange. Kierownik nie potrafił mi odpowiedzieć, co dzieje się z moją umową, bo nie ma pracownicy, u której ją podpisywałem – relacjonuje czytelnik. – Zapewniał też, że zadzwoni do mnie. Czekałem kilka dni, ale tego nie zrobił.

Poszedłem kolejny raz i zostałem poinformowany, że ta kobieta już nie pracuje. Zależało mi jednak na ofercie Orange. Od pracowników infolinii dowiedziałem się, że moja umowa zaginęła. Udałem się znów do salonu w Kauflandzie, by tym razem dowiedzieć się, że kierownik, który miał zadzwonić, również tam już nie pracuje.

Mężczyzna został poproszony o zrobienie kopii dokumentów, w celu ich wysłania do centrali. Czytelnik zadzwonił więc niebawem, by dowiedzieć się, czy już dotarły. Zapewniano go, że tak i że od lipca jego numer będzie już przeniesiony.

– Niestety, okazało się, że znów nic nie zostało załatwione, a ja dalej mam numer u starego operatora – mówi czytelnik. – Złożyłem więc skargę do Orange i poprosiłem o unieważnienie umowy oraz zapłaty mojego rachunku z sieci Plus na kwotę prawie 250 złotych.

Mężczyzna jednak otrzymał odpowiedź, że aby zerwać umowę, musi oddać telefon komórkowy bez widocznych śladów używania, który otrzymał z salonu Orange. Dowiedział się też, że nie ma możliwości, by firma Orange pokryła koszty jego rozmów z sieci Plus. – Zastanawiam się, jak mam oddać telefon, którego używałem od dawna, bez żadnych śladów – mówi czytelnik.

Poprosiliśmy więc pracownika biura prasowego Orange o wyjaśnienie sprawy. – Dokumenty podpisane przez klienta nie dotarły do działu zajmującego się przeniesieniami numerów – mówi Maria Piechocka z biura prasowego Orange. – To nasza wina. Staraliśmy się rozwiązać sprawę jak najszybciej, ale klient zrezygnował z naszych usług i przeszedł do konkurencyjnego operatora.

Postanowiliśmy, że nie będziemy obciążać mężczyzny kwotą za wcześniejsze zerwanie umowy. Nie możemy jednak zapłacić jego rachunku za rozmowy wykonane u innego operatora. Jedynym naszym wymogiem jest zwrot telefonu.

Mężczyzna jednak zgłosił nam, że został on zgubiony lub skradziony. Będziemy musieli jakoś rozwiązać ten problem, dlatego ponownie skontaktujemy się z panem Mariuszem.

Komentarze

By submitting this form, you accept the Mollom privacy policy.