W Lęborku byli spółdzielcy nie chcą płacić za tereny zielone
W Lęborku byli spółdzielcy nie chcą płacić za tereny zielone
Członkowie wspólnot mieszkaniowych nie chcą płacić Spółdzielni Mieszkaniowej w Lęborku za utrzymanie terenów zielonych. Ustalono, że te tereny przejmie miasto.
O to, żeby dokładnie ustalić koszty i sposoby utrzymania terenów zielonych zarządzanych przez Spółdzielnie Mieszkaniową w Lęborku lokatorzy starają się od kilku lat. Rok temu interweniowali w tej sprawie u posła Witolda Namyślaka (który teraz jest burmistrzem Lęborka)
- Oczekiwaliśmy zmiany ustawy, która spowoduje że mieszkańcy wspólnot wyodrębnionych ze spółdzielni będą mieli prawo wyboru administratora terenów zielonych wokół swoich bloków. Teraz mamy sytuację, gdy ludzie występują ze spółdzielni i zakładają wspólnotę mieszkaniową, ale wciąż muszą uiszczać spółdzielni opłaty za utrzymanie terenów zielonych - opowiada Agnieszka Pujsza-Pomorska, jedna z inicjatorek przeniesienia terenów zielonych do miasta i radna powiatowa.
W tej sprawie mieszkańcy wystąpili do parlamentarzystów. Argumentowali, że fakt dożywotniego obciążania kosztami wspólnot mieszkaniowych wywodzących się ze spółdzielni jest nieuzasadniony i niesprawiedliwy.
Podkreślali, że w praktyce mieszkańcy wspólnot wyodrębnionych ze spółdzielni, których zasoby graniczą z terenami komunalnym i i są ogólnodostępne muszą ponosić koszty utrzymania części terenów zielonych.
- Inni mieszkańcy miasta takich kosztów nie ponoszą - podkreśla radna Pujsza -Pomorska. - Taką sytuację obserwuję ze swojego balkonu. Pomiędzy blokami przy ul. I Armii Wojska Polskiego jest plac zabaw. Utrzymuje go moja spółdzielnia, płacę za administrowanie tego terenu comiesięczną opłatę w czynszu. Obok mojego bloku deweloper wybudował dwa nowe bloki. Mieszkańcy tych budynków także korzystają z placu zabaw. To jednak ja ponoszę koszty jego sprzątania, doglądania i remontowania.
Pomysł rozwiązania sytuacji polega na przekazaniu terenów zielonych miastu (są one jego własnością ale spółdzielnia ma je w użytkowaniu wieczystym).
- To byłoby rozwiązanie idealne. Lokatorzy nie płaciliby za ich utrzymanie a miasto mogłoby kompleksowo zajmować się ich utrzymaniem - argumentuje Henryk Kozakiewicz, jeden z pomysłodawców zmian.
W kwietniu burmistrz Namyślak zwrócił się do władz SM w Lęborku o oddanie maistu terenów zielonych i ciągów pieszych przy budynkach kilku wspólnot mieszkaniowych. Odpowiedź była odmowna.
- Stworzyliśmy więc projekt uchwały w tej sprawie i wraz z podpisami złożyliśmy w siedzibie SM Lębork. Podczas Walnego Zgromadzenia Członków będziemy przekonywali do naszego rozwiązania - tłumaczy Henryk Kozakiewicz.
Walne Zgromadzenie Członków Spółdzielni Mieszkaniowej w Lęborku rozpoczęło się w piątek, 24 czerwca i potrwa do 29 czerwca.




Delicious
Digg
Facebook
Google
Technorati
Komentarze
Pikuś
Jeśli wspólnota nie chce płacić Spółdzielni za utrzymanie terenów, to będzie płacić później miastu za ich utrzymanie. Może to będą mniejsze koszty, bo pod uwagę brany jest teren przyległy i bezpośrednie sąsiedztwo wspólnoty, ale tego nie da się uniknąć. Moja wspólnota nie posiada żadnego własnego terenu, a za utrzymanie czystości, koszenie trawy i inne tp. usługi wykonywane na terenie przyległym i tak musi płacić. Dlaczego? A dla tego, że sama z nich korzysta.
Pozdrawiam nie znających tematu. Czas by się podszkolić.
Podatki
Przeciez spółdzielnia oraz mieszkańcy płacą podatki od nieruchomości. A miasto mogłoby dać w ramach prac interwencyjnych zajecie bezrobotnym i problem byłby rozwiazany. Trzeba tylko chcieć.
Pikuś
Niestety nie jest to możliwe.
Podejście: niech wszyscy płacą do mnie nie trafia.
Śmiecisz to sam płać za sprzątanie. Chcesz mieć trawnik pod domem, sam płać za jego utrzymanie. Itd. itp.
Podatkami nie da się tego załatwić, bo za chwilę okaże się, że trzeba podatki zwiększyć.
Niedługo właściciele domków z posesjami zażądają pokrycia utrzymania ich trawników też z podatków, bo przecież płacą je. Zapomną o tym, że mają obowiązek utrzymywać w czystości chodnik i połowę jezdni na długości swojej działki (wielu już o tym zapomniało).
Pozdrawiam niedouczonych.
Kij ma zawsze dwa końce
Przeczytałem artykuł , ze lęborscy spółdzielcy nie chcą płacic za tereny zielone . Nasuwa się pytanie czy lęborscy spółdzielcy chca terenów zielonych . Z artykułu wynika że tak . Nie chcą tylko za nie płacić spółdzielniom mieszkaniowym wspólnoty mieszkaniowe , które wyodrębniły sie ze SM . Pomysł przekazania terenów zielonych miastu może skukowac tym , że UM najprawdopodobniej bedzie musiał podnieśc podatki od nieruchomości , bo przecież skąds musi brac pieniądze na prace pielęgnacyjne na terenach zielonych . Drugi wariant jest taki i częściej spotykany ,ze miasto nie bedzie nic robiło trawniki zamienią się w haszcze niekoszonej trawy , a reszta popadnie w ruinę . Nie podzielam więc hurra optymizmu pani Agnieszki Pujszy-Pomorskiej .Kazdy kij ma wszak zawsze dwa końce .
majątek prezesów spółdzielni
Niech prezesi zapłacą .Dosyć nakradli.